Jestem…
Nawet nie zauważyłam, że minęło tyle czasu. Zegar tykał i tykał, a ja, głupia, ignorowałam to.
Przekonać się na własnej skórze, jak smakuje nieprzemyślana decyzja i próba naprawienia błędu – niezapomniane. I tak “studencką przygodę” rozpocznę w następnym październiku, z innymi ludźmi i w innym miejscu – tym, w którym miałam to zrobić, ale zapatrzona w chore ideały, zignorowałam głos rozsądku.
Bo rok w perspektywie życia to na tyle mało, że świat nie runie z ramion Atlasa. I na tyle dużo, że nie chciałam męczyć się i wić w błędnej decyzji.
Teraz wracam do książek, oswajam się z myślą, że czas nie jest żadną krzywą, tylko boleśnie prostą i szybką linią.
Pocieszam się li i jedynie słowami Konfucjusza:
Prawdziwym błędem jest błąd popełnić i nie naprawić go.
Wróciłam.
Naprawiam.

Studia nie zając, nie uciekną
Rok to faktycznie nie taki znowu długi czas. Witaj z powrotem! Mam nadzieję, że już bez przerw
Lepiej teraz, na początku spostrzec się, że nie o to chodziło, niż po zakończeniu studiów ocknąć się i stwierdzić, że zmarnowało się czas.
Trzymam za Ciebie kciuki – i za Twoje udane powroty!
Pozdrawiam ciepło
j.