“Wbrew naturze” – antologia
by Joanna Waliszewska
Starość lubi pokazywać się znienacka, niepostrzeżenie przestawiać puszki z herbatą, by na to miejsce postawić pojemnik z karmą dla zwierząt. Powiesi klucze na innym haczyku, nie pozwoli znaleźć kartki z zapisanym na niej, bardzo ważnym, numerem telefonu. Jest taka obca, wręcz dzika i nieujarzmiona, pewnie dlatego, że nieznana. Nie ma sposobu, by ją lepiej poznać. Trzeba czekać, aż sama się zjawi.
Autorzy antologii Wbrew naturze sięgnęli kolejny raz po trudny temat. Jak bywa to w przypadku zbioru opowiadań, bywają fragmenty lepsze i gorsze, ciekawsze i nudniejsze, ale tutaj liczy się całość, tworząca jedną próbę poznania pani S. Starość nie jest dziś atrakcyjna – wizualnie czy też sama w sobie. Zepchnięta na margines, pozostawiona na pastwę losu, mści się za upokorzenia i zapomnienie na swoich podopiecznych.
To, co zasługuje na chwilę uwagi, zawiera się osobno w każdym opowiadaniu. Starość ma w nich różne twarze – czasami pomarszczone, innym razem nienadgryzione zębem czasu, ale z czarnymi dziurami w myślach i pamięci. Dużo tu prób pogodzenia się z własnym przemijaniem i zmienianiem się, przeistaczaniem w innego wręcz człowieka. Każdy wysiłek zatrzymania machiny doprowadza do jakiejś małej tragedii – chociażby koszmaru niepogodzenia się z losem.
Można wpatrywać się w nieruchomą grdykę staruszka, płatać figle niczym dziecko (ot, choćby zamienić tabliczki z numerem tramwaju – będzie zabawnie). A za moment, pewnej chłodnej zimy, obudzić się z przerażającym uczuciem, ze dobiega się pięćdziesiątki, co przy gładkich i nienaturalnie dziecinnych twarzach w gazetach jest już wyrokiem śmierci.
Dla mnie jednak najważniejsza jest gra słów i obrazu na okładce, gdy widzę, że wbrew naturze można wbić coś w brew. Wspaniałe.
Książę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa AMEA.

Wprawdzie za antologią nie przepadam, jednak po tą ,,wbrew naturze” się skuszę
Pięknie napisałaś o tej książce. Dokładnie tak, jak ja sama chciałabym o niej napisać, gdybym mogła odpowiednio dobrać słowa
Bo właściwie od dłuższego czasu, odkąd przeczytałam antologię “Wbrew naturze” nie potrafię stworzyć żadnej konstruktywnej recenzji tej książki. Lektura bardzo mnie zaskoczyła – to fakt – spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Aż tu nagle spada na mnie zbiór tak świetnie napisanych opowiadań. Pełnych emocji i chociaż pisanych o starości, to wydawałoby się, że z przymrużeniem oka.
Wciąż jestem chyba pod zbyt dużym wrażeniem…
To jak ze starością właśnie – wszyscy spodziewamy się czegoś innego