“Super smutna i prawdziwa historia miłosna” – Gary Shteyngart / do wygrania
W tej książce jest wiele złych rzeczy. Sprawiają, że mija ochota na jej czytanie, życie, wszystko. Złe jest w niej, że pokazuje prawdę; to wcale nie jest futurystyczna wizja przyszłości, ale kierunek, w którym zmierza świat. Najgorsze jest jednak to, że za kilkadziesiąt lat może wywoływać uczucia podobne tym, jakie dawniej żywiono do księgi z przepowiedniami Nostradamusa. Na okładce z wytłoczonym tytułem – Oszałamiająca mieszanka satyry i solidnej dawki uczuć. Gdzieniegdzie w katalogach książka zaplątała się do działu “romans”. W środku – fragmenty dziennika, wiadomości elektronicznych, współczesna nowomowa podniesiona do potęgi… Słowem, witaj w świecie Lenny’ego Abramova.
Lenny Abramov z powodzeniem mógłby kupić sobie pozłacaną klatkę, zamknąć się w niej i służyć społeczeństwu jako cyrkowa rozrywka na miarę kobiety z brodą albo dwugłowego cielęcia. Nie, nie chodzi o to, że coś z nim nie tak, po prostu czyta swoje książki, wierzy w miłość… Tak, zdecydowanie coś z nim nie tak, bo w świecie a’la Facebook, gdzie wszyscy wszystko wiedzą o sobie nawzajem, uczucia nie są pożądanym towarem. Maleńkie äpäräty noszone u szyi informują wszystkich dokoła o pozycji w rankingu najseksowniejszych osób w pokoju, poziomie Fuckability oraz glukozy we krwi, nastroju, problemach. W tle podupadająca Ameryka zadeptywana przez rosnące w potęgę Chiny. Firmy zajmujące się sprzedawaniem marzeń o nieśmiertelności zamieniają swoich pracowników w sprawnie funkcjonujące maszyny, których zdaniem jest podtrzymywanie wiecznej młodości i atrakcyjności. Pośród tej groteski znajduje się trzydziestokilkuletni Lenny, na którego wszyscy patrzą z politowaniem, i Eunice Park, dziewczyna uosabiająca nowoczesny świat i marzenia Abramova o spełnionej miłości jednocześnie.
Cały ten rosyjsko-żydowski testosteron zamienia się od razu w pięć-alfa-diydrotestosteron. To zabójcza substancja. Po drodze rak prostaty. Potrzebujesz dziennie przynajmniej osiemset miligramów ekstraktu z owoców palmy saw palmetto1.
Shteyngart zakpił sobie z nas wszystkich, krzyknął król jest nagi! Pod przykrywką satyry i futurystycznej wizji przyszłości skierował odbicie rzeczywistości z lustra na papier, nieco obrazek podkoloryzował i sugeruje, że to nieprawda. Wyobraź sobie świat bez szelestu kartek, bez zapachu zadrukowanego papieru. Świat, gdzie o każdym swoim kroku meldujesz na Facebooku, a filmy oglądasz na tablecie jeszcze przed premierą. Nie trzeba wysiłku, by zobaczyć to w głowie; to się dzieje. Jesteśmy bankrutami życia, postęp technologiczny niedługo nas zje. Niezbyt przyjemna wizja, a jednak z uporem maniaka dążymy do jej realizacji. Za kilka lat Shteyngard powie A nie mówiłem…
___
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Świata Książki.
Jeśli chcesz przeczytać Supersmutną i prawdziwą historię miłosną, zanurzyć się w świecie rewolucji technologicznej, wyraź chęć w udziału w losowaniu w komentarzu poniżej. Zgłoszenia do północy 12 maja, losowanie 13 maja w piątek, szczęśliwy piątek.
Ponadto – strona Super Sad True Love Story.
__
1 G. Shteyngart, Super smutna i prawdziwa historia miłosna, przeł. J. Korpanty, Świat Książki, Warszawa 2011, s. 90.

Wakacyjne zawirowania sprawiają, że nagle w moim życiu dzieją się cuda – książeczkę liczącą trochę ponad 200 stron czytałam tydzień. Na dodatek dopadło mnie dziwne odrętwienie w stosunku do powieści, a zaczytuję się w poradnikach wszelkiej maści; wczoraj wieczorem dowiedziałam się, jak nie dać się manipulacji.