książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę

swoje życie mnożysz razy tysiąc

Tag: miscellanea

życie pośród książek…

… wygląda tak, że ostatnio czytam tylko Kochanowskiego, Reja, Gogola, Puszkina, Kallimacha i całe to towarzystwo wzajemnej adoracji, tomiszcza o gramatyce języka polskiego, dowiaduję się o śmiesznych erotycznych wierszykach średniowiecznych – o cnotliwej pannie, która nie chciała podarować wianuszka adoratorowi. I tak się śmieję z samej siebie, że kiedyś problem stanowiło przeczytanie “Potopu” w trzy tygodnie, a teraz czymś naturalnym jest pochłonięcie pięciu książek w tydzień.

Wszystko, co miłe, musi poczekać. Styczeń, no.

Bonus – chyba moje ulubione dzieło średniowieczne. I pomyśleć, czym zajmowali się franciszkanie w XV wieku, wędrując po Europie. Głęboki nur w dawną literaturę pozwala czasami się pośmiać.

Chcy ja na pannu żałować:
Nie chciałať mi trochy dać
Memu koni owsa.

Mnisz-li ty, panno, bych był mał?
U mneť wisi jako s[t]al
Nożyk przy biedrzycy.

Rożży, panno, świeciczku,
Przysuczywa dratwiczku
Jako pirwe było.

Na pisane perzynie
Damy sobie do wole
Piwa i medu.

Rożży, panno, kahanec,
Ohledawa hned winec,
Jeszcze li je cał.

A ktorak może cał byci,
Za[ra]zem ji starł kici,
Kto pirwe przybiehł.

Mnisz-li, pan[n]o, bych był ślep?
Uderzym ja kijem w kerz,
Wyżenu zajece.

alles zusammen do kupy.

Ciągle jestem i to nawet dość świadomie, co cieszy mnie. Trzeba się cieszyć. Przeczytane książki piętrzą się na biurku, wszystko przykryte jest pozornym bałaganem, w którym tylko ja umiem się odnaleźć. I każdej nocy, gdy zastaje mnie już drugi dzień z nową kartką kalendarza, obiecuję solennie, że w końcu przepiszę wszystko z głowy na papier czy klawiaturę, bo w mózgu jest zapięte na ostatni guziczek.

Wybaczcie, ale chyba nadszedł czas, w którym intensywnie myślę nad sobą, jak umieścić te 55 kilogramów w świecie. Własnym. A jako jednostka mająca problemy z podejmowaniem decyzji, robię to wolniej i rzecz jasna, dłużej. Ale już, już; już za moment sprowadzę alles zusammen do kupy. Notes mam otwarty, a pióro napełniłam atramentem o snobistycznym kolorze szlachetnego błękitu.

o sensie

Murakami czyta się w jakimś dziwnym bólu, sama nie wiem, dlaczego. I pośród tego pulsowania przyszła do mnie odpowiedź na pytanie, które tkwi, niczym gwóźdź w ścianie, w umyśle wielu – czym jest sens życia?

I już wiem, że sens to po prostu sen z dodatkową literą “s” na końcu.
Gdyby wszystko było takie proste.

_
A “Przygodę z owcą” przyduszę i już.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.