“Stulecie chirurgów” – Jürgen Thorwald
Książka pokazuje brutalną prawdę, jak wyglądała sztuka chirurgii jeszcze w XIX wieku. Fascynująca podróż wgłąb ludzkiego ciała rozpoczęła się tak naprawdę 16 października 1846 roku – w dniu, kiedy dziadek autora, doktor Henry Steven Hartman, oglądał w głównym bostońskim szpitalu pierwszą narkozę niwelującą ból, jaki towarzyszy operacji.
Człowieku współczesny, który lękasz się wizyty u dentysty, lekarza rodzinnego czy chirurga; Ty, przyzwyczajony do znieczulenia na żądanie i wygody – nawet nie wiesz, jakie szczęście na wyciągnięcie ręki towarzyszy Ci w zabiegowym.
Wyobraź sobie, że 150 lat temu nikt nie zszyłby Ci zranionego sztyletem serca, ponieważ organ ten reaguje gniewem na każdego, kto tylko ośmieli się wyciągnąć go z osierdzia i ugodzić spojrzeniem. Nie myśl, że kamienie nerkowe uległyby rozdrobnieniu wobec niszczycielskich ultradźwięków. Jedyne, co Ci pozostało, to udać się do Indii, gdzie szanowany przez lud Mukerji rozetnie brudnym nożem krocze i wyłuska z Twego wnętrza przyczynę bólu. Jeśli chcesz się narazić na śmieszność medycznego światka, możesz zaufać jakiemuś szaleńcowi, który małym drucikiem wprowadzonym przez moczowód rozkruszy kamienie.
Czyste ręce? A co to takiego? Przecież gorączka ropna i zapalenie otrzewnej to normalny etap operacji. Czy nie wystarczy Ci, że skalpel został wytarty o oblepiony ropą fartuch? Nie ośmieszajmy się, przecież wiadomo, że te żyjątka, nazywane przez Pasteura bakteriami, to tylko owoc nazbyt bujnej wyobraźni.
Kobieto o wąskiej miednicy – przyzwyczaj się, ze każdy poród trwał będzie minimum trzy dni, a Ty znajdziesz się na granicy śmierci. Jeśli ktoś będzie nakłaniał Cię do cesarskiego cięcia*, przyjmij do wiadomości, że wytną Ci macicę.
Historia chirurgii jest historią ostatnich stu lat. Rozpoczyna się ona w roku 1846 odkryciem narkozy, która stworzyła możliwość bezbolesnych operacji. Wszystko, co było przedtem, jest tylko nocą niewiedzy, cierpienia i bezowocnego macania w ciemności. “Historia stu lat” przedstawia najbardziej przerażającą panoramę, jaką zna ludzkość.
Bertrand Gosset
*ciekawostka – Cezar, pierwszy cesarz rzymski, wedle wątpliwej zreszta legendy miał zostać wycięty z łona matki. Stąd później wywodzono imię Cezar od słowa “caesus”, co mogło oznaczać “wycięty”. A ponieważ od słowa Cezar wywodzi się tytuł “cesarz”, skojarzono w końcu pojęcie cesarza z pojęciem porodu za pomocą cięcia. I tak powstało określenie “cesarskie cięcie”. Ale legenda, iż Cezar urodzony został przy pomocy cięcia brzucha, wcale nie dowodziła, że Rzymianie opanowali “cesarskie cięcie” i skutecznie je wykonywali.
- – - – - -
* Jürgen Thorwald, “Stulecie chirurgów”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008, s. 281
